Prime Mover

Słowem wstępu, zacytuje swojego czarnucha Dyloszcza „spotykasz człowieka, pogadasz, a na końcu okazuje się, że ma bloga”. Cytat nieautoryzowany i niedokładny, ale oddaje da pointa – dla wielu ludzi prowadzenie bloga oznacza coś w gruncie rzeczy ostro zboczonego. Fakt – ekshibicjonizm w postaci czy to pisania o swoim dzisiejszym dniu, czy nawet w sensie stricte (np. photoblogi, fotki.pl , devianty) jest zboczeniem. Oczywiście czasem fajnie takie rzeczy przejrzeć (zamierzone oglądanie zboczeńca jest zboczeniem?) ale sporo ciekawsze są blogi tematyczne – a to o filmach, a to o muzyce, a to polityczne. Problemem tych z kolei jest zbytnie utożsamienie się z dziedziną swojej działalności, sprowadzenie się do roli pasa transmisyjnego. Zwłaszcza, że częstym mankamentem blogów tematycznych jest silenie się na (tfu) obiektywizm. Najśmieszniej to oczywiście wygląda w przypadku blogów politycznych gdzie jeden wali drugiego po łbie monoideologiczną maczugą, drąc mordę że oto obiektywizm – na kolana! Są to tylko jednostronne deklaracje, ale nie tworzą opowiadania, gawędy.

Nie wiem czy tu będzie opowiadanie i gawęda, ale będzie z pewnością główny podmiot wydarzeń. Bo jest taki rodzaj myśli, który nie kwalifikuje się do napisania o tym artykułu (bo myśl za swobodna), ani do przedstawienia w dyskusji na forum (bo taka bezdyskusyjna) ani do brandzlowania się z tą myślą w samotności (bo taka ekspansywna). Właśnie dla takich myśli blog to dobry zlew. Zresztą zawsze starałem się akcentować różnice między blogiem a forum dyskusyjnym – ludzie często mylą te rzeczy i używają forum jak towarzyskiego czata albo właśnie jak blogaska – są nastawieni na wywalanie swoich myśli, ale już nie na rzeźbienie w nich razem z innymi userami. Różnicą jest skala – czatownicy zazwyczaj ograniczają się do krótkich komentarzy utrzymanych w tonie (ich zdaniem) półzabawnym i zawsze piszą że to żarty i guściki, tymczasem blogasowcy wywalają tyrade tl;nr i na tym kończą wszelką aktywność z poczuciem spełnionej misji dziejowej.

Dlatego kiedy Magielek (wielkie dzięki!) zasugerował mi stworzenie tutaj bloga, najpierw zbyłem to żartem, ale po ogarnięciu sprawy to jednak okazało się, że są w mnie te rodzaje myśli, o jakich pisałem wyżej. Na pewno tym, co mnie przekonało po zapytaniu Magla to możliwość wyboru wyglądu bloga. Niby szczegół, ale to, co odróżnia bloga znowu od wielu innych miejsc w sieci to możliwość uczynienia go swoją domeną w każdym aspekcie. Aspekt graficzny jest po mojemu cholernie ważny; często potrafię wyjść z bloga jak drażni mnie layout. Męczy mnie częściej nadmiar niż niedomiar elementu graficznego na blogu (zresztą jest to dobra reguła przy każdym przejawach się kreatywności). Dlatego swojego zrobiłem tak jak ja widzę wygląd bloga – barwa przewodnia i konkretny top (taki mój fotomariaż).  Jak w „Innych pieśniach” – nasza forma urabia otoczenie – dosłownie. Boi jak główny podmiot wydarzeń to główny i nie ma przebacz.