21

Na Katedrze pojawiała się moja recenzja, Perfekcyjnej Niedoskonałości autorstwa Jacka Dukaja. Recenzja podczas której nie musiałem się zastanawiać co by tu jeszcze napisać – raczej – jak tu skrócić swoje wynurzenia, by zostawić najistotniejsze rzeczy w miarę spójne z sobą. A i tak wyszła mi ponad programowo długa. Co poradzę że lubię tą konwencje która prowokuje do takiej literackiej kombinatoryki – nie tylko autora. Nie bez powodu macie Dukaja po prawej z zaocznie wydanym tytułem „mojego pisarza”. Zresztą jedną z jego specyficznych cech jest to że często daje się on ponosić swojej kombinatorycznej wizji, co można brać mu za wadę bądź zaletę zależnie od podejścia – ja to postrzegam jako swego rodzaju dziecięcą ciekawość. Nie chodzi tu o infantylność tylko o zachowanie dziecka jadącego pociągiem które pragnie wysiąść na każdej stacji i zwiedzać bo widok zza okna mu nie wystarcza. Dukaj też miewa takie tracące dziecięcą spontanicznością odpały – widać że nie jest tak że z łatwością porzuca uniwersa jakie stworzył, bo czasem w ramach eksploracji fabularnej tych światów pozwala sobie na takie zatrzymanie pociągu fabuły, wyjście i zwiedzanie okolicy. I patrzenia jak przy tak zdryfowanej fizyce będzie się zachowywać biedronka czy inny żuczek.

Propo dziecinności to tak się śmiesznie składa bo dzisiaj zaczynam 21 rok życia. Tradycyjna kultura Europejska uznawała tą liczbę za graniczną dorosłości, wedle schematu 3*7 (7 lat pod wpływem matki, 7 lat pod wpływem ojca, 7 lat kształtowanie się przez się). Do dzisiaj 21 jest liczbą graniczną w wielu społeczeństwach, które w XX i XIX wieku nie miały burdello boom boom w rodzaju permanentnej wojny czy rewolucji, albo combosa w postaci tego i tego naraz. Dla przykładu, prawo do kupowania alkoholu w Brytanii i US, czy po prostu pełnoletniość jak na Filipinach. Nie wiem dlaczego akurat 3*7 i jaką ma to wymowę symboliczną – magia liczb pierwszych (ja widzę tylko analogie z Blackjackiem – masz powyżej 21? przegrywasz!)? Ale co z tego, skoro tym bardziej nie wiem czemu 18, a nie 17 czy 20 jest progiem pełnoletniości w większości krajów. Zna ktoś jakieś próby uzasadnienia?

Natomiast ciekawy jest postulat zaniżania tego wieku oraz prób nie tylko ograniczania go od dołu ale też od góry. Bo jest to problem – pełnoletniość w istocie oznacza pełnosprawność, a nie da się ukryć że dzisiejsza cywilizacja pozwala życie wydłużać – ale nie chroni przez zwapnieniem.  Zwapnienie jest to właśnie zatracenie pewnych atrybutów między innymi spontaniczności o którym pisałem wyżej. To zachowanie tożsamości, kosztem przystosowania się do nowych warunków. Jedynym postępowym państwem który wprowadził cenzus „odgórny” jest… Watykan, który zgodnie z konstytucją „UNIVERSI DOMINICI GREGIS” wyłącza kardynałów powyżej roku 80 z możliwości wyboru Papy. Ładnie to wytłumaczyli:

„Racją takiej dyspozycji jest bowiem chęć nieobarczania tak czcigodnego wieku dodatkowym ciężarem, jakim jest odpowiedzialność za wybór tego, który będzie musiał kierować owczarnią Chrystusa w sposób odpowiadający wyzwaniom czasu.

Dzisiaj wyklucza to ponad mniej więcej 1/3 najstarszych kardynałów, więc siłą rzeczy – najbardziej zachowawczego elementu Kościoła.Z tej perspektywy chęć dania głosu 16latką można widzieć jako chwytanie się brzytwy z walce z zdobywającą coraz większą siłę gerontokracją i wapnem. Bo życie będzie jeszcze pewnie wydłużane nie raz – ale do jakiego stopnia można to równoważyć poprzez zaniżanie wieku wyborczego? Czy może jednak wprowadzić cenzus odgórny który będzie tak samo skuteczny jak i krzywdzący?  Ot, paradoksik współczesnej demokracji.

PS. Chciałem zrobić substronę bloga z listą publikacji, wzorem Shadowmaga, ale w sumie to na razie mam ich tak niewiele że można wypatrzeć je zbornie o TUTAJ.  Chodzi naturalnie o poważniejsze półamatorskie teksty, na którym poziom wszedłem w sumie niedawno, wcześniej ograniczając się do swobodnego bełtania opinią po forach.