Pedagogika Postapokalipsy

***

Nie wiem ilu z was, zwróciło uwagę na jeden motyw łączący dużą część utworów postapokaliptycznych, a na pewno dużą część kamieni milowych tego gatunku. Niezależnie czy mamy do czynienia z utworem akcji (Mad Max II), komediowym ( Six String Samurai) czy z cięższą literaturą typu „Pamiętnik Przetrwania ” lub „Droga” McCarthego. Mianowicie sztandarowa rola dziecka czy dzieciącego towarzysza w tych utworach. Oczywiście czasami można to wytłumaczyć tym że jeden autor nawiązuje do drugiego, tak jak pokazany na Six String Samurai parodiuje dwójkę Mad Maxa, Wodny Świat Mad Maxa kopiuje, a trójką Mad Maxa z kolei obowiązuje ilościowe prawo sequeli (czyli skoro w dwójce jest jeden półdziki dzieciak, to w trójce musi być ich całe stado). Odkładając jednak kwestie nawiązań na boku, to chyba zgodzicie się że ogólnie jest motyw nadreprezentowany w utworach tego typu i chyba warto poszukać jakiegoś czynnika oddolnego który prowokuje tą wątkową koegzystencje.

***

***

Dziecko występuje tutaj w roli papierka lakmusowego czasów. Łączy się to z wyjściowym założeniem o tym że samo w sobie dziecko jest naturalną, czystą tabula rasą i na jego zachowanie wpływa to w jaki sposób ukształtuje go środowisko. Emil, czyli o wychowaniu na zgliszczach cywilizacji. Dziecko często nie pamiętające przedapokaliptycznych czasów, lub urodzone już po, daje porównanie z osobą dorosła która stary świat pamięta. Np. „Mad Max 3: Pod Kopułą Gromu”, przedstawia idylliczną wręcz cukierkową społeczność dzieci i młodzieży, żyjących hej ho w jakieś oazie, bez udziału dorosłych gdzie życie reguluje mówiąc bez ogródek nowa świecka tradycja. W opozycji pokazane jest Bartertown, brudne miasto dorosłych, gdzie warczące samochodu napędza się, gazem z sfermentowanego świńskiego łajna. Swoją drogą zastanowiliście się w ogóle nad końcówką Mad Maxa 3 – te dzieci w końcu porzucają zieloną oazę i zamieszkują w zniszczonym wielkim mieście co jest ich największym marzeniem (WTF?). W „Pamiętniku Przetrwania” z kolei zdziczałe dzieci stanowią jedno z największych zagrożeń upadającej cywilizacji, tworząc drapieżne stada nie nadające się do jakiekolwiek resocjalizacji (dla takich właśnie dzieci zastosowanie znalazł Dukaj w swoim najlepszym opowiadaniu – „Szkole”).

***

***

Wątek dziecięcy wypiera z utworów postnuklearnych typowy wątek miłosny z powodzeniem go zastępując – czasami sytuacja jest jasna – ojciec i syn, tak jak w „Drodze” ale czasami najpierw musi dojść do aktu adopcji gdzie dwoje ludzi musi zaakceptować swoje nowe role, bez oczywistej płaszczyzny więzi krwi. Czasem to właśnie apokalipsa stwarza ku temu warunki, zmuszając samotników do przyjęcia nowych ról, czasem kształtowanie tych nowych więzi ma w sobie coś z dramatyzmu wątków romansowych – kocha, nie kocha? Zostawi, nie zastawi? Ktokolwiek czytał pierwszy tom „Mrocznej Wieży” Kinga, wie o co chodzi, gdzie wszystko w końcu sprawdza się do sentencji „więc idź, są inne światy niż ten”. Czemu w innych opisywanych światach, niekoniecznie postapokaliptycznych, te zjawisko w takim stopniu nie występuje?  Starałem się uchwycić odpowiedź ale pytanie pozostaje dla mnie w dużym stopniu otwarte.