Trochę basologii

Dzisiaj notka o moich preferencjach odnośnie brzmienia gitary basowej, a to z tej pięknej i doniosłem okazji że jestem nowym właścicielem pięknego, jedynego w swoim rodzaju instrumentu jakim jest lutniczny fretless zakupiony od krakowskiego jazzmana Piotra „Basologa” Kuźmicza, odebrany przed jego koncertem w Empiku. Na samym koncercie nie byłem – po konkretnej rozmowie na basowe tematy i ogarniu wiosła, zawiniłem się do domu by tutaj podłączyć go pod swoje klamoty. No i przepadałem na resztę dnia i w sumie miałem dać ta notke tego samego dnia, ale dopiero po kilku dniach zechciało mi się pisac a nie grać.

  • Generalnie potwierdziło się to, czego od instrumentu oczekiwałem – po pierwsze jest to bas bezprogowy czyli tak zwany fretless. Właściwie wszystkie brzmienia w których progi są niezbędne („szklanka”, kołatanie czy slapowe brzdęki) jakie takie zupełnie osobiście mnie nie interesują jeśli chodzi o granie (bo posłuchać czasem posłucham). Nawet na progowcach wolę bardziej obłe, biologiczne ale jednak punktowe brzmienie, bez bawienia się w symulacje kontrabasu. Stąd fretless był dla mnie bardzo naturalnym wyborem, bo mimo jego mniejszej brzmieniowej uniwersalności, osobiście nie tracę wiele – bo nie mam ambicji być profesjonalnym sesyjnym basistą, wolę robić swoje. A dostaje w zamian niezwykle możliwości ekspresji które progi badź co badź ograniczają.
  • Pojedyńczy przetrownik EMG DC35 (jestem entuzjastą EMGów i lubię basistów kótrzy nimi operują) zaraz przy mostku generuje potężne przejrzyste skoncentrowane brzmienie. Paweł twierdził że jego obecny bas lepiej się miksuje i rozpływa w reszcie instrumentów, natomiast ten fretless to typowy przebijacz, czyli coś na czym by mi zależało. Podstrunnica to palisander pokryty żywcią epoxydową – cholernie twarde to to, więc można grać strunami z okrągłą owijką co jest dla mnie bardzo ważne bo jakie struny taki dźwięk – okrągła owijka daje pazur, natomiast szlifowane struny które mimo tego że są fretless-friendly i nie żrą podstrunnicy to już nie to. Paweł zresztą stwierdził że grał na tym basie dzień w dzień przez ostatnie 10 lat i mało co tą podstrunnice ruszył, co nastaraja mnie optymistycznie. Ogólnie to dźwięk z mostka + okrągła owijka + brak progów = brzmienie nieco a la Jaco Pastorius . Chociaż nie to Jaco mnie w fretlessie rozkochał ani Tony Franklin czy Steve DiGiorgio który się kojarzą z fretlessem w ciężkiej muzie ale Koh Morota z reklamowanego już przeze mnie wcześniej DOOM – wszystkim którzy jeszcze nie kochają fretlessa polecam jego miniaturkę z Complicated Mind. Wszyscy ci jednak basiści potrafili uzyskać na swoich bezprogowach świetnie drapieżne przebijające się brzmienie i na tyle selektywne by móc zaprezentować co potrafią a nie tylko lecieć pod gitarę.
  • No i bardzo ważna dla mnie rzecz – basik jest piękny. Tak tak wiem, liczy się brzmienie ale baścici którzy mówią że dla nich wygląd się nie liczy to jest to równie przekonywujące jak gadanie o dziewczynach i pieknym wnętrzu i tym podobnym bulszitach czy innych cudach na kiju. W każdym razie aż zrobiłem basikowi łartystyczną fotkę:


    Wygląda trochę jak Rickenbacker z tej perspektywy. ; )

  • Świetną sprawą jest to drewno. Jak pierwszy raz zobaczyłem w specyfikacji tej gitary słówko że korpus jest z drewna „bodo”  to odrazu zaczełem googlać i praktycznie nie znalazłem drugiej takiej – co prawda Mayones proponuje bodo ale w charakterze topu na korpus.  Dopiero na jakieś strunce o meblach wyskoczyło mi że bodo (łac. detarium senegalense) najłatwiej będzie porównać do europejskiego orzecha. To co jest fajne w korpusie to możliwośc przepuszczenia strun przez mostek co daje niesamowite wybrzmiewanie, zwłaszcza jeśli chodzi o wyższe dźwięki i flazolety. Prawdziwym torcikiem jest jednak gryf którego budowa to 5 częściowy przekładaniec jaworo-machoniowy z naciskiem na jawor. Ogółem to bas nie jest duży ale za to jaki lekki i niesamowicie wygodny,  nosi się go jak piórko.
  • No może nie pogardzłbym jeszcze jedną struną – najtrudniejsze w przetoczeniu się na czwórkę z piątki okazał się nie sam brak 5 struny w której sporadycznie używałem niskiego D, ale odległośc między strunami – na 4 trudniej „przetacza się” palec grając kwarty. Z tym niskim D to myśle nad D-tunerem który umożliwa za pomocą jednej małej wajchy błyskawiczną zmianę stroju nawet podczas gry- no ale że Mayones liczy sobie za taką zabawkę sporo to narazie odpuszczam.

Jako że wydałem na niego niemal całą kase zebraną na wakacyjne wyjaże, to zdaje się że ten basik będzie moją wakacyjną wojażą.  Musze się jeszcze wieeeleee nauczyć by wykorzystać potencjał tego instrumenty – życzcie mi szczęścia.