„Popkulturajest niszowa, bo ma właśnie trafić do mass”

Dawno nie było notki muzycznej. Koleżanke forumową Zir ostatnimi czasy natchneło na notke na swoim DA z rodzaju „ja, rockowa pannica, umysł niezniewolony vs komercyjna popkultura” . Niestety dała mi tam bana na komentarze, no ale od czego człowieka ma blogaska. Każdy przechodził przez coś takiego, ale na prawdę jak przeczytałem co ona tam wypisała i zadałem sobie pytanie „czy ja taki byłem?” to odpowiedź brzmiała: NIE, NIE AŻ TAKI. Drugie pytanie jakie mi przyszło do głowy to czy „jesteś za swobodną aborcją?” – po przeczytaniu tej notki Zir myśle że TAK. Generalnie zlewam całą jej wypowiedź który jest męczeniem buły o komercji i zjechaniem zupełnie bez powodu bardzo fajnego coveru (tylko z tragicznym klipem). Warto zauwazyć że Zir jedyne co była w stanie to odnieśc się do wyglądu muzyków i to jest 95% jej wywodu. Nie zwróciła uwagi na intepretacje wokalną czy przearanżowania kawałka do jej stylistyki wokalistyki. No ale nie o tym, przecież nie będe tracił bloga na polemike z czymś takim. Za to sprowokowała mnie jedna wypowiedź:

*

Już covery Pink Floyd i Depeche Mode powodowały u mnie poważne kryzysy osobowości, ze Snoop Dogg’owym Riders on the storm nawet się pogodziłam, trwałam jednak w przeświadczeniu, że Metallice „grożą” covery jedynie Trivium, Megadeth albo Korn, ponieważ przeciętna wypacykowana paniusia umarłaby w ciągu minuty, podjąwszy próbę przesłuchania oryginału

*

Nie wyprowadzam oczywiście Zir z jej wypacykowanej rzeczywistości mówiąc że Unforgiven Metalliki to lajtowy kawałek który zdarzało się mi słyszec w radiu autobusu. Teraz jako człoweika który słucha całkiem sporo Megadeth (oczywiście nie mam tylu odsłuchań tego zespołu co Zir na last.fm), zastanowiło mnie, kiedy (kiedykolwiek) grali oni covery Metalliki? Albo Zir chodziło o te jutubowe fake’i który autentycznośc potrafi zweryfikowac każdy kto ma uszy w innym miejscu niż okrężnica (naturalnie trzeba przy tym słuchac muzyki, a nie tylko gadać/wypisywac na blogach że się jej słucha), albo o The Mechanix. Innej opcji nie widzę (no chyba nie przecież parodiowanie Enter Sandman w Go to hell – zresztą Mustaine parodiuje to dlatego że rzekomo koncept „modlitwy” chłopca w Sandamnie to jego autorskie dzieło) . Oczywiście każdy kto posiada minimalną wiedzę na temat Metalliki wie, że „The Mechanix” to żaden cover, tylko piosenka napisania przez Mustaine’a zanim dołączył do Metalliki i w pierwszej fazie wykonywana przez Metallike właśnie jako „The Mechanix” – dopiero po wywaleniu Mustaine’a zmieniono ją na „The Four Horsemen„, zmieniono tekst, dodano charakterystyczne dla Hetfielda mostek który wydłużył kawałek, zmieniono rytm na wolniejszy. Wciaż jednak jest to piosenka Musteine’a która jest wciaż wykonywana przez Metallike w jej własnej aranżacji. Więc jeśli ktoś tu wykonywał czyjeś piosenki to panowie z Metalliki – SZOK, nie ZIRKA?

*

*

Swoją drogą notka to też dobry pretekst żeby powiedzieć coś o muzycznym temperamencie. Niby Musteine jest wymieniony jako współautor 6 utworów Metalliki: The Four Horsemen , Jump of the Fire, Phantom Lord, Metal, Militia, Ride the Lightning i The Call of Ktulu. Ale ten gościu mimo iż wszystkie znaki na niebie i ziemii wskazują jest totalnym dupkiem (na wikipedi jest nawet oddzielny artykuł o konfliktach Mustaine’a z innymi muzykami) , był swego czasu muzycznym geniuszem który ma swój innowacyjny wkład w cięzkie granie. Jego krótki pobyt w Metallice miał znaczący wpływ na całośc stylu i temperamentu nie tylko pierwszego materiału ale i całej reszty zespołu. To tak jak Lemmy który udzielając się w Hawkwindzie wpłynoł na to że zespoł grający rockową psychodele zamienił się w miażdzący punkodeliczną rakiete. Polska wikipedia (Zir, udzielasz się tam może?) mówi : ” Motörhead wyrósł na doświadczeniach basisty, ale zdecydowanie odcinał się od tego, co grał Hawkwind, czyli jego poprzedni zespół. „ GÓWNAPRAWDA, w twórczości Hawkwinda bez trudu znajdzie się takie kawałki jak Born to go czy Brainstrom z których przebija dzikośc jaka będzie cechowała później Motörhead. W Hawkwindzie tez po raz pierwszy Lemmy chwycił do rak gitare basową i rozwinoł swój styl grania na tym – agresywny, bardzo gitaroelektryczny (zresztą służyła temu specyfika jego ekwipunku: kostka + Rickenbacker z krótką jak na bas menzurą i wąskim rozstawem strun). Muzyk który ma temperament potrafi swoim graniem, bez słów, narzucić reszcie zespołu swoją wizję. I tak samo Metallica po wywaleniu Mustaine’a czy Hawkwind po wykopaniu Lemmego mają w sobie wciąż ich wpływ. A my mamy Megadeth i Motörhead.

*

Na koniec mądrość Zir o Feelu, czyli zespole o którym wie tyle samo co o Metallice: „Nie cierpię Feel, ale oni mimo wszystko memlają swoje własne kompozycje.” – oto TAK, TAK OCZYWIŚCIE, ZIR.

*

A mottem dnia niech będzie jeden z komentarzy znajomych Zir: „popkulturajest niszowa, bo ma właśnie trafić do mass „ (czyli kto z kim przystaje takim się staje). A samej Zir za wiedze muzyczną dedykuje tekst ww. Go to hell ; )