Poszukiwany – W Wehrmachtu albo martwy, czyli Rzeczpospolita Kowbojska (czyli im dłuższy tytuł tym krótsza notka)

Gdybym chciał mieć jakikolwiek wpływ na politykę polską powinien zostać albo dziennikarzem, albo historykiem. To są celebryckie profesje pozwalające przebić się na salony i zagoscić na ustach polityków. Taki Zyzak – nieborak napisał magisterke skonikąd ponoć całkiem niezłą a nie odwalną, i przez kilka stron o plotkach i ploteczkach młodego Wałęsy, skończył zjechany przez starego Wałęse, rząd i szereg zawsze czujnych autorytetów moralnych, do których dołączył drugi chór historycznych rzemieślników. Z jednej strony – zjechanie wybiórcze i nieadekwatne do rozmiarów przewiny, z drugiej strony sam wiedział w co się pakuje i zrobił to na własną odpowiedzialność. Przynajmiej nie będzie miał problemów z sprzedażą swojej książki. Zyzek jednak reprezentuje szerszą figurę jaką daje się zauwazyć – jest to trójklasowiec: historyk/łowca głow/poszukiwacz złota. Ktoś kto z własnej inicjatywy samotnie przemierza preria archiwów, z zamiarem zdobycia tego co chce. Nabiera to szczególnego znaczenia jeśli spójrzymy chociażby na to że nawet od konkretnych głów zaczęto wyznaczac nagrody – jak zawsze na posterunku innowatora kultury politycznej poseł Palikot, który na swoim blogaszczu napisał:

*

ogłaszam, iż historykowi/badaczowi, która dostarczy przekonujące materiały dokumentacyjne (uwiarygodnione kopie), potwierdzające przynależność Aleksandra Kaczyńskiego, dziadka braci Kaczyńskich, do Komunistycznej Partii Polski oraz dokumentujące jego aktywność w KPP, ufunduję nagrodę-honorarium w wysokości 10.000 złotych”

*

III Rzeczpospolita Kowbojska

*

W tym kontekście powyższy plakat wyborczy Solidarności z 1989 nabiera całkiem nowego znaczenia. Dzisaj pozycja politologa przypomina bardziej sprzedawce w sklepie z tytoniem – niby widzi te wszystkie zakazane gęby żujące jego tabake, na codzień a jednak nigdy nie jest centralną czy nawet 2planową postacią żadnego westernu w przeciwieństwie do obowiązkowo właściciela saloonu czy wioskowego głupka. Widac zamiast być łowca głów, trzeba mi odnaleść się w jakimś think-tankowym sklepiku tytoniowym, chociaż polska to takie raczej skromne miasteczko westernowe i sklepiki tytniowe są u nas nie w cenie. Życie obraca się wokół saloonu na ulicy Wiejskiej.

*

Abstrahując od polskiej polityki to motyw westernu+polityki przejawia się tu i uwdzie, czego najlepszym przykładem będzie postać właśnie Ronalda Reagan. W Mrocznej Wieży Kinga, Kennedy również wielokrotnie porównywany jest do rewolwerowca, co świetnie wpisuje się w wielki amerykański mit tego bardzo przeciętnego a nawet słabego prezydenta. Mnie natomiast zaciekawił wątek wpływu, bardziej amerykańskich niż amerykańskie, Spaghetti Westernów na rok 1968 w włoszech. Szczególnie chodzi przejęcie etyki rewolwerowca, jedynego sprawiedliwego walczącego z Tangentopoli. No ale trop się urwał bo źródeł brak.

2 Comments

  1. Posted Kwiecień 14, 2009 at 9:51 pm | Permalink

    Polecam to drugie – bycie historykiem.
    Nie od dziś wiadomo, że tacy nie odkrywają historii, oni ją tworzą. Zależnie od czasów i adekwatnie do potrzeb rządzących/opozycji. Interpretacja tego samego wydarzenia zmienia się średnio raz na dwie-do-czterech dekad.

    Dziennikarze są ograniczeni zarówno zaufaniem społecznym, jak i kompetencjami. Nawet językowo mają ‚przechlapane’ – w miejsce twierdzenia muszą się gimnastykować przypuszczeniem, bo mogą szybko zostać zweryfikowani jakimś cywilnym (z paragrafu także) oskarżeniem i stracić wiarygodność na długo.

    Serdeczności 🙂

  2. Posted Kwiecień 14, 2009 at 9:53 pm | Permalink

    Ach! Z tym końcowym ‚brakiem źródeł’ to też jest zależnie od potrzeb.. lepiej użyć ‚źródła na razie są dobrze zamaskowane w lesie, w który cytowani chcą nas wyprowadzić celem wpuszczenia w dzikie maliny dowolności zmanipulowanej’ ;))