Buntownik z wyboru

Wczoraj leciał w TV „Buntownik z Wyboru” („Good Will Hunting”) z Mattem Damonem i Benem Affleckiem. W sumie to lubię ich jako aktorów i jako obiekt żartów, których wydaje mi się jest nieproporcjonalnie sporo (Jimmy Kimmel w tej kategorii PRZODUJE – chociaż osobiście to największą bęke mam po dyskusji z bratem że najlepsza rehabilitacja Afflecka za „Pearl Harbor” to   dialog trupa w genialnym „Smokin’Aces”). Lubię ich też jako kumpli Kevina Smitha. Ale tutaj chodzi o scenariusz jaki napisali do „Buntownika…” i za jaki dostali oskara. Jak wiemy Will Hunting jest w tym obrazie zbuntowanym geniuszem matematyki, którego potencjał ujawnia się wtedy gdy pracując na Uniwersytecie jako sprzątacz (praca przydzielona przez kuratora) rozwiązuje zadanie wiszące na korytarzu w ramach konkursu dla studentów. Jak obejrzałem ten film pierwszy raz to uznałem coś takiego za fajną bo fajną ale fikcje – bo żeby być geniuszem w w takiej dziedzinie trzeba by metodycznej pracy, lat ćwiczeń itp

*

Nic bardziej mylnego – dzieki takiemu czemuś można zostać porządnym matematykiem, ale nie matematyczym geniuszem – tak mam po przeczytaniu „Wybrańcy bogów: Powieść o życiu Ewarysta Galois”, polskiego słynnego fizyka (współpracownika Einsteina) Leopolda Infelda. Sam autor to ciekawa postać – polecam wikinotkę. Ewaryst Galois, żył w ciekawych czasach (Francja: 1811- 1832) i będąc w liceum dorwał się niemalże przypadkiem do podręcznika matematyki który przeczytał jednym tchem – i odrazu opanował. W wieku 16 lat sformułował własne twierdzenia które były przełomowe dla matematyki XIX wieku – doceniono jest kilkanaście lat po jego śmierci dopiero. Dwa razy oblano go przy egzaminiem wstepnym na Paryską Politechnike (warto dodac że ten typ szkoły został stworzony właśnie w francji za Napoleona – m.i. ku wspomaganiu wojska). Teraz znowu mam skojarzenie z niedawno obadanym wywiadem z gitarzystą (Luc Lemay) i basistą (Steve Cloutier) zespołu Gorguts gdzie Luc mówi że pierwsze co zrobił po skończeniu szkoły muzycznej to starał się zapomnieć co mu wbijano do głowy – między innymi dlatego muzyka Gorguts jest tak zajebiście niepowtarzalna i inna. Kiedyś słyszałem teorie że to dlatego że w francuskojęzycznym Quebec (z którego wywodzi się wspominanty już Voivod) słuchano francuskich audycji radiowych które dużo cześciej nadawały progrocka niż angielskie stacje.

*

Ale wracając do Galoisa – jego pracę z przełomowymi odkryciami przyjmowano jako niezrozumiałe (podobno istotnie takie były – to co było oczywiście dla geniusza dla innych było niejasne). Co więcej był buntownikiem z krwi i kości – udzialał się w Towarzystwie Przyjaciół Ludu, bywał w więzieniach – jego najbardziej pamiętnym osiągnięciem był jednak toast na cześc Króla (Ludwika Filipa) z sztyletem przy kielichy co miało dośc jednoznaczną wymowę. Tak jak Will Hunting z „Buntownika z wyboru” został przez kobiete ocalony przed swoją osobista skłonnoscią do autodestrukcji, tak Galois został z powodu kobiety zabity – w czasie pojedynku. Śmierć była o tyle dziwna że znaleziono go dogorywającego i samotnego – jego sekundanci znikneli. Do dziś nie wiadomo czy rzeczywiście był to pojedynek czy ścisle przygotowany zamach – w posłowiu „Wybrańców Bogów” syn autora, Eryk Infeld (notabene – szef w tak mi bliskim [dosłownie] IBJ-cie), przytacza i ocenia różne teorie – świadczący o zamachu policji francuskiej, kolegów Galoisa z Towrzystwa Przyjaciół Ludu a nawet… samego Galoisa który chciał przez swoją śmierć wzniecić zamieszki w Paryżu. Autodestrukcyjny zbuntowany geniusz – nawet jeśli nie jest to najprawdopodobniejsza wersja to napewno najbardziej… filmowa.

*

Sam jestem zaskoczony tą notką za którą zabrałem się od niechcenia „bo blog się kurzy” a w ramach pisania wyszedło mi filmowe-historyczne-ksiązkowe-muzyczne-wyziewowe podsumowanie tygodnia. Na koniec, now playing czyli własnie Gorgutsi, których teraz, po długim czasie niesłuchania odkrywam na nowo – wczesniej słuchałem ich jako kolejny techniczny death metal (dziś śmieje się z swojej dawnej fazy na ten gatunek), teraz jakoś bardziej uderza mnie ich wyjątkowość (bas+akordy=zło):