Stanislav Petrov ratuje świat

Dzisiaj będzie notka muzyczna. I znowu będą klimaty apokaliptyczno-radzieckie – jakoś mi takie wychodzą, nie zakładałem bloga z myślą o takim profilu. Bywa.

Na warsztat idzie najnowszy klip Metalliki, który był dla mnie totalnym zaskoczeniem – film wykonany oldschoolowo, trochę na zasadzie DIY – jakby jakiś fan wybrał kawałki jakiegoś dokumentu, filmów archiwalnych, horroru klasy B, filmu animowanego i starał się połączyć z muzyką. Całkowicie zerwanie z stylistyką MTV – brak ujęć zespołu, nowoczesnych zdjęć, trzęsącego kadru, czy ująć kamery na wysięgniku. Oczywiście jest to stylizacja – bo większość, o ile nie całość materiałów z klipu nie została zaczerpnięta skonikąd tylko nakręcona specjalnie na potrzeby zespołu. Całość została utrzymana w klimacie głupawofajnego horroru/filmu katastroficznego/science-fiction – Związek Radziecki wykorzystując stworzenia, który przybyły na ziemie wraz z meteorytem tunguskim, atakuje US bronią biologiczną urządzając świt żywych trupów. Naprawdę zostałem pozytywnie zaskoczony – klip ten totalnie różni się od innych produkcji Metalliki, a szczególnie od swojego brata z tego samego albumu: The day that never comes, który to przedstawia wszystko, czego nie lubię w klipach – jest nudny, typowo MTVowski, pseudogłębki i chyba ma być „touchy”. I w dodatku zrobiono go do najgorszego kawałka z albumu. Tymczasem All Nighmare Long to sama frajda wypływają z apokaliptycznego kiczu (a sam kawałek zdecydowanie w czołówce materiału Death Magnetic). Zastanawia mnie tylko jedno – czy tylko taki zespół jak Metallika może sobie pozwolić na tak ryzykowane, (bo dla pokolenia MTV ten klip to będzie szok cywilizacyjny i coś niezjadliwego) produkcje? Inny słowy – żeby nakręcić oldschoolowy nonkonformistyczny klip, trzeba mieć przedtem tak pewną pozycje na rynku?

Drugą cześć postu poświęcam klipowi Beehoovera – raczej małego znanego zespołu z Niemiec. Jest to power duo, składające się z basisty Ingmara Petersena i perkusisty Clausa Petera Hamischa. Petersen niesamowicie przesterowuje swojego basa, używając całej gamy efektów między innymi po to by uzyskać ciężkie gitarowe doomowe brzmienie, a jednocześnie śpiewa w stylu króla Buzzo z Melvinsów (jeśli chodzi o muzyke też jest wielce Melvinsowo) a nawet trochę a’la Serj Tankian! Niesamowita muzyka, z okolic doom/stoner/70’s bazująca głównie na ultra ciężkich riffach i zabawie motywami. Ich klip „Stanislav Petrov” w przeciwieństwie do klipu Metalliki, naprawdę jest wykonany w całości na podstawie materiałów zimnowojennych – próby nuklearne, alarmy bezpieczeństwa, wojska, zdjęcia meteorologiczne, scenografia pustkowi. I w przeciwieństwie do poprzedniego klipu opowiada prawdziwą historie – zachęcam do zapoznania się, ponieważ Stanisław Petrov radziecki wojskowy, to bodajże jedyny „super bohater” znany historii, który DOSŁOWNIE URATOWAŁ ŚWIAT swoją determinacją i działaniem. Jakoś zbyt mało ludzi kojarzy to nazwisko. Wielkie dzięki panie Stanisławie, dzięki panu możemy teraz marnotrawić się na słuchaniu ciężkiej muzyki, zamiast szukać waterchipa i uciekać przed radskorpionami. Sam kawałek to niesamowita jazda w niesamowitą historie opowiedzianą w świetny, czasem zachaczający o balladę sposób. Sam krążek „Heavy Zoo” jest promowany jest w Internecie, (bo przecież nie w MTV) przez dwa klipy – oprócz omawianego, jest jeszcze luźniejszy, śmiechowy, tytułowy, ale nie mniej dobry „Heavy Zooo”. Ogólnie polecam zapoznajke z ich muzyką zrobili na mnie wielkie wrażenie swoimi pomysłami:  http://www.myspace.com/beehoover